Tynkować ręcznie czy natryskowo?
Nasz dom

Tynkować ręcznie czy natryskowo? Testujemy obie metody

Rozmowy na temat elewacji naszego domu podejmowaliśmy bardzo wcześnie. Już na etapie projektowania mieliśmy sprecyzowaną wizję i wstępny plan, że dom na pewno będziemy tynkować. Decyzja ta, jest wynikiem przeprowadzonej wcześniej termomodernizacji wraz z ociepleniem. Przeczytacie o tym TUTAJ. Wracając jednak do tematu…Chcieliśmy, żeby elewacja wyglądała nowocześniej niż do tej pory. Taką decyzję wymuszało już na nas wcześniejsze zastosowanie białej blachy jako poszycie dachu. TUTAJ dowiecie się więcej o tej historii. Konsekwentnie więc musieliśmy (ale też chcieliśmy) nasz domek trochę uwspółcześnić 🙂 Drugim przesłaniem, jakie mną kierowało była potrzeba tchnięcia w tę elewację nieco innej jakości. Trochę niestandardowej, niespotykanej i zwariowanej. Chyba przejadły mi się proste, na wskroś pospolite elewacje domów. Bardzo poprawne, ale bez wyrazu i charakteru. Nie będę jednak udawać, że dopuściliśmy się przy naszym domu, wielkiego szaleństwa. Tak nie jest. Jest po naszemu, czyli inaczej i całkowicie po eksperymentatorsku.

Wykończenie elewacji.

Postanowiliśmy, że dom w całości tylko i wyłącznie będziemy tynkować. Nie zdecydowaliśmy się na żaden dodatkowy materiał elewacyjny jak np. drewno czy kamień. Chcieliśmy stworzyć coś fajnego za niewiele i przy użyciu tylko jednego materiału. Pomocny okazał się w tym styropian, dzięki któremu cała przygoda z elewacją sprowadziła się do „zabawy” nie tylko kolorami, ale głównie bryłami. Brzmi trochę tajemniczo? Już wszystko wyjaśniam:)

Zabawa w bryły…o co w tym chodzi?

Od początku budowy nie ingerowaliśmy w bryłę budynku. Nie mieliśmy takiej potrzeby. Trzeba przyznać, że jest to duże przedsięwzięcie, wymagające ogromnego nakładu pracy, licznych uzgodnień i pozwoleń, czasu i dodatkowych (sporych) kosztów. Dlatego też postanowiliśmy pozostawić dom w jego ówczesnej formie, czyli na planie kwadratu z mocno wystającym zabudowanym gankiem. Nie będę ukrywać…domek nie ma ciekawej formy. Sam w sobie jest toporny i moim zdaniem raczej pozbawiony architektonicznego wdzięku. Postanowiliśmy tę prostotę trochę przełamać…i delikatnie urozmaicić. Posłużyły nam do tego płyty styropianowe o dwóch grubościach, 5 i 10 cm. Moim pomysłem było stworzenie na elewacji różnej wielkości prostokątnych form w bezpośrednim sąsiedztwie otworów okiennych. Czemu to miało służyć? Na elewacji południowej i wschodniej wymienialiśmy okna. Nasze potrzeby zakładały posiadanie każdego o innych wymiarach i zamontowanego na innej wysokości. Styropianowe płaszczyzny miały ten okienny chaos uporządkować i trochę od niego odwrócić uwagę.

Tynkować ręcznie czy natryskowo?

Metody tynkowania, którą wybieramy?

To, że „spróbujemy” tynkować sami, pewnie już wiecie. Jeśli jesteście tym zaskoczeni, odsyłam do tego POSTU. Tam nieco więcej o naszej decyzji. Pisze spróbujemy, bo zdaję sobie sprawę, że nie będzie to prosta sprawa. W końcu to elewacja i nawet drobne niedociągnięcia ciężko będzie zakryć. Precyzja, dokładność i odpowiednia technika będzie tutaj na wagę złota. 

Wybraliśmy podstawowy tynk akrylowy. Był on wystarczający na nasze potrzeby. Przed rozpoczęciem prac całą elewację zagruntowaliśmy specjalnym podkładem, który zwiększył przyczepność oraz ograniczył wysychanie tynku. Zaczęliśmy standardowo, czyli  METODĄ RĘCZNĄ  przy użyciu pacy. Tym sposobem udało nam się (a raczej mężowi) otynkować większość elewacji frontowej z wyjątkiem ganku. Po wykonanej pracy mieliśmy konkretne refleksje i premyślenia. Oto i one:

TYNKOWANIE RĘCZNE

• Aby uzyskać równomierny efekt klasycznego baranka, bez widocznych nierówności, nieestetycznych przetarć i śladów konieczna była    pomoc drugiej osoby. W naszym przypadku byłam to ja. Stojąc w odległości od elewacji, na bieżąco wskazywałam miejsca niedoróbek. Z bliska dla osoby tynkującej amatorsko i to pierwszy raz byłyby nie do zauważenia.
• Ciągłe wchodzenie i schodzenie z drabiny w celu jej przesunięcia w kolejny obszar tynkowania, po jakimś czasie stało się już uciążliwe i zwyczajnie męczące. Teraz już wiemy, że lepiej sprawdziłoby się tzw. rusztowanie fasadowe.
• Tynk nakładany ręcznie dość szybko schnie, dlatego tempo jego nakładania i zacierania musiało być bardzo sprawne. Przy wysokich temperaturach lepiej nie tynkować. Zwiększają one proces schnięcia tynku nawet do 20%
• Jak już zaczęliśmy tynkować, to musieliśmy skończyć całą ścianę. Nawet niewielka chwila przerwy skutkowała widocznymi połączeniami mokrego i już wysychającego tynku.

Tynkować ręcznie czy natryskowo?

Tynkować ręcznie czy natryskowo?

Po doświadczeniu wszystkich powyższych problemów z tynkowaniem ręcznym postanowiliśmy spróbować METODY NATRYSKOWEJ.

TYNKOWANIE NATRYSKOWE

• Nie potrzebna była pomoc drugiej osoby.
• Przy metodzie natryskowej zużyliśmy trochę mniej materiału.
• Tynk po rozpyleniu pistoletem osiadał bardzo równomiernie. Był również dużo rzadszy, dzięki czemu uniknęliśmy efektu widocznego zacierania.
• Nie musieliśmy się martwić o połączenie między mokrym, a już wysychającym materiałem. Było ono zupełnie niewidoczne. Jeśli nie byliśmy niezadowoleni z efektu, szybko mogliśmy go poprawić, nakładając kolejną warstwę tynku.

Z ilością nakładanego tynku (zwłaszcza w jednym miejscu) trzeba było jednak uważać. Zbyt gruba warstwa szybko spływała.
• Podczas pracy nie czuliśmy żadnej presji czasu. Bez problemu (nawet będąc w połowie ściany) mogliśmy wznowić prace następnego dnia, bez obaw o jej estetykę.
• Proces tynkowania przebiegał dużo szybciej i bardziej sprawnie, a przy tym nie był męczący.
• Tynk nakładany natryskowo miał dużo ostrzejszą i chropowatą fakturę. Można było wyczuć jego szorstkość w dotyku.
• Sporo czasu zajęło nam przygotowanie miejsca pod tynkowanie. Musieliśmy bardzo dokładnie zabezpieczyć folią okna i wiele sąsiadujących fragmentów elewacji, gdyż rozrzut natryskiwanego tynku jest naprawdę spory.

Tynkować ręcznie czy natryskowo?

Tynkować ręcznie czy natryskowo?

Tynkować ręcznie czy natryskowo?

Tynkować ręcznie czy natryskowo?

Tynkować ręcznie czy natryskowo?

Tynkować ręcznie czy natryskowo?

Tynkować ręcznie czy natryskowo?

A teraz pora na nasze refleksje i krótkie podsumowanie. Czy któraś z metod wydała się nam lepsza? I czy którąś możemy bardziej polecić? Obie nam się sprawdziły, ale w zupełnie innych miejscach.
• Tynk maszynowy był świetny na większych powierzchniach i w miejscach trudnodostępnych. Jest to metoda droższa. Nas zakup odpowiedniego sprzętu kosztował ok. 1200 zł. Biorąc jednak pod uwagę łatwość i tempo pracy zwłaszcza dla amatora, była to bardzo opłacalna inwestycja. 
• Tynk zacierany ręcznie sprawdził się na mniejszych i łatwodostępnych częściach elewacji. Wygodniej było nim tynkować okolice okien i drzwi bez potrzeby czasochłonnego obklejania ich folią.

A wy jaki rodzaj tynkowania wybraliście? 

 

 

 

5
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
Marcin WojdyłoMarysiaMartaMarta Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marta
Gość

Ooo, bardzo mnie ten temat interesuje – dla mnie jest bardzo na czasie 🙂 Zdradzisz więcej szczegółów, jaki sprzęt kupiliście i gdzie? Może być na priv 🙂

Marta
Gość

Ah, i zapomniałam dodać, że genialny pomysł mieliście z tymi styropianowymi bryłami na elewacji 🙂 Gratuluję kreatywności 🙂

Marysia
Gość

Rewelacja! Świetny efekt, nie powiedziałabym, że robiliście to pierwszy raz 🙂 Z tego co mi wiadomo sprzęt budowlany można też wypożyczać, może to okazałoby się tańsze. Co by nie było wyszło super!

Marcin Wojdyło
Gość

My myśleliśmy właśnie nad metodą natryskową, ale wciąż zastanawiamy się nad tym, czy się rzeczywiście u nas opłaci na nie aż tak wielką powierzchnię. A bryły wyglądają genialnie 🙂

Back To Top