Nasz dom Nasze wnętrza

Mała ale wariatka…nasza łazienka

 Ponoć łazienka to najtrudniejsze pomieszczenie do zaprojektowania. Potwierdzam to w 100% jako projektant, architekt wnętrz, i częściowo jej wykonawca. Mimo że gabarytowo nie są to duże przestrzenie (choć w tej kwestii na przestrzeni lat wiele się zmieniło) ich projektowanie jest nieraz bardzo karkołomne. Rzadko bywa, że możemy mieć w swojej wymarzonej łazience wszystko. Nie rzadko projektowanie jej wiąże się z dokonywaniem wielu ciężkich wyborów i kompromisów. Głównie pomiędzy estetyką a ergonomią.

Jakie są nasze najważniejsze potrzeby? 

Potrzeb mieliśmy bardzo wiele. Niestety, dysponując metrażem o powierzchni zaledwie 3 m², większość z nich, mogliśmy od razu „wrzucić między bajki” Skupiliśmy się więc jedynie na kilku najważniejszych punktach, których realizacja w naszej mini łazience była wykonalna.

→ duży prysznic z deszczownicą w stylu walk-in bez brodzika. Zależało nam na komforcie. Nie dla nas klaustrofobiczny prysznic o minimalistycznych wymiarach 80 × 80 cm. Chcieliśmy mieć możliwości wspólnej kąpieli. W otwartej przestrzeni łatwiej też umieścić wanienkę dla niemowlaka, co okazuje się bardzo praktycznym rozwiązaniem.
 Podwieszana miska ustępowa (teraz to już właściwie standard) Wygląda elegancko, higienicznie i jest ultra szybka i wygodna w czyszczeniu.
 Możliwie jak największa ilość szafek do przechowywania. Wydaje mi się, jednak że z biegiem lat i przybywania domowników i tak  ich będzie za mało 😉 Staramy się na taką sytuację przygotować.
 lustra w dużej ilości:) Nic lepiej nie powiększa mini pomieszczeń jak właśnie one. I choć czyszczenia ich nieraz zabierze nam trochę czasu, przestrzeń, jaką dzięki nim uzyskamy, zrekompensuje ten wysiłek.

Po przeniesieniu powyższych punktów na kartkę papieru powstała taka oto koncepcja. Na szczęście wszystkie wyżej wymienione punkty udało nam się w tej mikroskopijnej przestrzeni umieścić. Finalnie i na papierze koncepcja prezentowała się tak:

Od strony technicznej i ergonomicznej temat łazienki wydaje się być wyczerpany. Co jednak z tą bardziej kobiecą, estetyczną stroną….?

Mała, ale wariatka

W naszym założeniu łazienka miała być prosta jasna i funkcjonalna. Tak…brzmi to, jak niezły banał. Każdy na początku takiej pragnie, a potem zaczyna wymyślać…a to jakiś mały dekorek, a może mozaiczka dla urozmaicenia?! Mam wrażenie, że znajdą się tacy, których ta prostota zachęca, ale i jednocześnie przeraża. Podświadomie chcielibyśmy mieć łazienkę oryginalną i jedyną w swoim rodzaju. Przyznaję, nie inaczej było u nas 🙂 W głowie miałam wizję minimalistycznego, prostego wnętrza, ale z charakterem. Co miałoby mu go nadać? 

Kiedy mamy problemy z wyobraźnią…

Na jej brak raczej nie narzekam. W projektowaniu łazienki wyobraźnia jednak nabiera zupełnie innego znaczenia… To nie jakiś tam salon, w którym wystarczy przesunąć kilka mebli, lub przemalować ścianę, gdy koncepcja nam się znudzi. Tutaj za błędne lub mniej trafione decyzje płacimy kuciem płytek, przerabianiem instalacji i smutną wizją korzystania z  niedopasowanego do naszych potrzeb i gustu pomieszczenia. Więc jak tylko mogłam, zdecydowałam się na zrobienie wizualizacji. Jest to na razie pierwsze 3D (i myślę, że nie jedyne) podczas naszego remontu. Na wcześniejszych etapach prac były nam one zwyczajnie niepotrzebne. Szczerze polecam to rozwiązanie przy projektowaniu skomplikowanych pomieszczeń, zwłaszcza niewielkich łazienek.:) A jak one wyszły u nas? Zerknijcie poniżej.

To efekt finalny, który zamierzamy uzyskać. Zanim to się stanie (mam nadzieję) zobaczcie, od czego zaczynaliśmy…

Poza zamontowanym stelażem podtynkowym WC oraz odpływem liniowym  w łazience nie ma jeszcze nic… Nie ma nawet ścianki oddzielającej jej od pomieszczenia obok:) Miało to wtedy swoje plusy. Dzięki temu powstało jedyne „panoramiczne” zdjęcie tej mini przestrzeni.

Nasz wybór płytek

Zdecydowaliśmy, że będzie to gres wielkoformatowy o wymiarach 60 × 60 cm. Idealny do zastosowania na ścianach, jak i na podłodze. Taki format jeszcze nie przytłacza swoją wielkością na  powierzchni ścian, zwłaszcza na tak niewielkiej powierzchni. Dodatkowo jego gabaryty są w miarę optymalne, jeśli chcemy je ułożyć sami. My nie inaczej, wybraliśmy właśnie tę opcję. W myśl naszej zasady, o której pisałam tutaj: Bozia rączki dała, więc po co nam fachowcy staramy się robić wszystko samodzielnie. Teraz akurat przyszła pora na flizowanie.

Do tego typu twardego gresu nie obyło się bez profesjonalnej maszyny. Dość popularna, ręczna maszyna do cięcia płytek ceramicznych nie zdałaby w tym przypadku egzaminu. Potrzebowaliśmy elektrycznej przecinarki do płytek. 

Do neutralnego gresu w odcieniu bianco, dobraliśmy dość charakterny dekor, o wymiarach 30 × 90 cm. Jego faktura (nieco imitująca mozaikę) jest dodatkowo nierówna i dość chropowata. Dzięki temu świetnie kontrastuje z gładkością jasnego gresu.

Ciemny dekor to jedna z dwóch większych ekstrawagancji w naszej łazience. Drugą jest panel, na którym umieszczona będzie podtynkowa bateria prysznicowa. Jak widzieliście na wizualizacji, chcielibyśmy, żeby był jeszcze dodatkowo podświetlony. A no właśnie…co z oświetleniem? Myślę, że należy mu się osobny nieco dłuższy akapit, gdyż planujemy go w naszej łazience naprawdę sporo…

Zostawiam Was na razie z lekkim niedosytem… Chociaż wielkimi krokami zbliżamy się do końca jeszcze trochę pracy przed nami. Czy aby na pewno efekt końcowy będzie zgodny z wizualizacjami? Zapraszam Was na finał już za niedługo na blogu…stay tuned!

A jak tam Wasze mini łazienki? Mieliście okazje wykonywać sami takie niewielkie, ale skomplikowane pomieszczenia? Może też zdecydowaliście się na samodzielne układanie płytek? Chętnie poczytam o Waszych zmaganiach z ich projektowaniem.

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Back To Top