Nasz dom

Nasz najważniejszy projekt

Słyszałam, że są pewne zasady, których bloger powinien się trzymać. Jedną z nich i do niej chcę właśnie nawiązać, jest nieprzepraszanie czytelników za dłuższą nieobecność. Za to, że na blogu od dłuższego czasu nic nie jest publikowane, funpage od miesięcy świeci pustkami, a newsletter nadal nie dociera…

Kogo to obchodzi, że akurat nie mamy weny, czasu albo najzwyczajniej w świecie chęci. Zaglądasz tutaj w konkretnym, celu oczekując pewnej treści…cóż Ci po tłumaczeniach i przeprosinach. Ponoć to nieprofesjonalne.

Otóż ja również przepraszać nie będę. Nie chcę się tłumaczyć i obiecywać poprawę. Spokojnie, nie zasypię Cię nagle nawałem postów w celu nadrobienia zaległości. Chciałabym jedynie, żebyś wiedział/a, co było tego przyczyną, a była ona przenajsłodszą przyczyną ever. Pośród całej masy remontowo-wnętrzarskich projektów i wyzwań pojawił się u nas ten jeden wyjątkowy, wyczekiwany i najważniejszy projekt. Od początku bardzo wymagający, ale jednocześnie przeuroczy. Taki malutki a jakże „wielki” To na nim była i jest skupiona nasza cała uwaga. 

Choć remont na naszej budowie trwa nadal to relacje z jego postępów zeszły nieco na dalszy plan. Bez obaw, pomysłów w głowie mamy nadal mnóstwo, a projektów czekających na zrealizowanie jest już cała lista. Świadomie jednak zwalniamy tempo i łapiemy oddech.
Dla kogo?? Dla siebie nawzajem. Naszej rodziny, córki i jej młodszej siostry.
Tak więc poznajcie Zosię, jej szczególnie potrzebny jest teraz nasz czas.

Na koniec jeszcze dodam, że już w świeżo powiększonym, klasycznym składzie 2+2 nieco spokojniej, ale wracamy do relacji z naszej budowy. Tradycyjnie również jak to z początkiem nowego roku, mimo że już luty 😉 szykujemy dla Was małe remontowe podsumowanie. Będzie też sporo nowych prac przy elewacji i nie tylko, którymi również się z Wami podzielimy.
Bądźcie czujni:)

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Back To Top